Prawosławny Żeński Monaster Opieki Matki Bożej w Turkowicach

Żeński Monaster Opieki Matki Bożej w Turkowicach to duchowe serce Prawosławia na ziemi chełmskiej. I choć ciągłość jego istnienia była kilkakrotnie przerywana, monaster przetrwał. W rocznicę 30-lecia restytuowania Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej (2019r.), minęło 11 lat od dnia, gdy został ponownie otwarty.

Z woli Matki Bożej

Błogosławiona ziemia chełmska została obficie obdarowana przez Bożą Opatrzność już przed wieloma wiekami, a w sposób szczególny upodobała sobie tę ziemię Bogurodzica. Świadczą o tym Jej liczne cudowne ikony, które niczym perły ozdabiają prawosławne świątynie (Chełmska, Tarnogrodzka, Lubelska, Hrubieszowska, Prehorylska Ikony Matki Bożej). Wśród nich szczególnym blaskiem lśni przyozdobiona srebrno-złotą ryzą Turkowicka Ikona Bogurodzicy, do której od setek lat uciekali się wszyscy strapieni, chorzy, szukający ukojenia, uzdrowienia i błogosławieństwa. Jej kult, jak głosi ustna tradycja, zapoczątkowało cudowne wydarzenie w 1382 roku, związane z polskim księciem Władysławem Opolczykiem. Wtedy to, podczas odpoczynku książęcego orszaku przewożącego kosztowności z zamku w Bełżcu na Rusi do Opola, ze znajdującej się w karecie cudownej Bełskiej Ikony Matki Bożej zaczęła bić nieziemska światłość, a konie z zaprzęgu, powstrzymywane siłą ikony, odmówiły dalszej podróży. To niezwykłe wydarzenie wstrząsnęło zarówno księciem (który odmienił przeznaczenie ikony i zamiast do swego zamku, zawiózł ją do Częstochowy, gdzie ufundował klasztor Paulinów), jak też okoliczną ludnością, która będąc bezpośrednim świadkiem cudu, zapragnęła upamiętnić go, wznosząc na tym miejscu w niedługim czasie prawosławną kapliczkę. I mimo iż orszak książęcy opuścił polanę w pobliżu słynnego wówczas Czerwienia, blask nadal pozostawał, towarzysząc przez cały czas budowniczym Domu Bożego. W końcu w owym niebiańskim świetle objawił się na płótnie wizerunek samej Bożej Rodzicielki – cudowna kopia Bełzkiej Ikony (dziś już Częstochowskiej), nazwana z czasem Turkowicką.

Turkowicki monaster na początku

Konkretna data założenia prawosławnej wspólnoty monastycznej w Turkowicach historykom nie jest znana. Przypuszcza się jednak, iż pod koniec XIV wieku istniało tu prawosławne sanktuarium. Udokumentowany jest jednak fakt istnienia w tym miejscu w XVI wieku męskiego prawosławnego monasteru, który przetrwał, już jako unicki, do 1749 roku. Po latach, w 1902 roku, odrodził się jako żeński i stał się filią monasteru w Radecznicy. W jego strukturze działał do roku 1911. Rozwijał się jednak na tyle prężnie, że w 1912 r. uzyskał niezależność. Wszystko było zasługą jego przełożonej ihumenii Magdaleny (Gorczakowej), która w ciągu kilku lat zgromadziła wokół siebie kilkadziesiąt sióstr, wybudowała od podstaw większość monasterskich zabudowań (w momencie odrodzenia monasteru we wsi istniała tylko jedna drewniana cerkiew p.w. Złożenia Szaty Matki Bożej w Blachernach), założyła żeńskie seminarium nauczycielskie, następnie szkołę agronomiczną, sierociniec, aptekę i szpital. Klasztor przypominał niewielkie piękne miasteczko pośród sosnowego lasu.

W archiwalnych dokumentach z 1911 roku czytamy: Rok 1911 oznajmił się kontynuacją wspólnoty. Budynki, które rozpoczęto budować w 1910 roku, zostały doprowadzone do końca, mianowicie został ukończony Dom Ludowy oraz budynek szkoły dwuklasowej. Budynek gmachu monasterskiego został doprowadzony do dachu oraz w okresie budowniczym roku 1912-go będzie ukończony, również ja i gmach domu dla kleru, który jest zatwierdzony przez dekret. Budowa tego gmachu (domu dla kleru) jest uważana za największą potrzebę wspólnoty. Ponieważ wspólnota musi mieć nie mniej niż trzech kapłanów i diakona. Zapiski z roku poprzedniego wyjaśniają to zapotrzebowanie: Wspólnota jest odwiedzana przez pielgrzymów w ciągu całego roku. W dni świąteczne Liturgia niekiedy kończy się o godzinie drugiej na skutek dużej ilości ludzi proszących o spowiedź, Eucharystię, molebnie.(…) Z tego wynika, że zapotrzebowanie na dom dla kleru jest przeogromne. (…) Nie mniej zmartwiona jest wspólnota koniecznością ogrodzenia terenu monasterskiego chociażby drewnianym płotem po to, by  skończyć ciągłe korzystanie przez chłopów z tego terenu jako miejsca wypasu swojego bydła, również jako z miejsca przejazdu i przejścia. Kolejne zmartwienie to brak stałego źródła utrzymania; dochód zaś ze święta co roku maleje. Ale pokładając całą nadzieję w swojej Niebiańskiej Patronce, wspólnota wierzy niezachwianie, jeżeli Ona zapragnie, to wszystko się spełni.

Główna cerkiew Ryzopołożenija zburzona w 1929 roku

Już w pierwszych latach funkcjonowania monasteru kult Turkowickiej Ikony Bogurodzicy odrodził się z wielkim rozmachem. W 1906 roku biskup chełmski Eulogiusz przyozdobił ikonę drogocenna ryzą i w dniu jej święta 15 lipca przeniósł do nowego drewnianego soboru z pięcioma kopułami. Uroczystość zebrała ponad 15 tysięcy wiernych! W kolejnych latach było ich nawet dwukrotnie więcej.