EUCHARYSTIA JAKO ŹRÓDŁO ŻYCIA I NIEŚMIERTELNOŚCI W CZASACH PANDEMII
Referat wygłoszony na Międzynarodowej Konferencji Mnichów i Mniszek PAKP, Turkowice, 03.09.2020r.
Autor: Siostry Monasteru Opieki Matki Bożej w Turkowicac
- EUCHARYSTIA FUNDAMENTEM NASZEJ WIARY I JEDNOŚCI CERKWI
Nazywając siebie prawosławnymi chrześcijanami wierzymy, iż Boska Eucharystia (cs. Bożestwiennaja Jewcharistija) bezsprzecznie jest, zawsze była i będzie źródłem życia, nieśmiertelności, radości, wiary, siły i zdrowia duchowego i fizycznego czy to w czasach pandemii czy w każdym innym czasie – podczas wojny i pokoju, niezależnie od biegu historii, uwarunkowań społecznych, nurtów politycznych czy jakichkolwiek innych okoliczności. Jak podkreśla zwierzchnik naszej Cerkwi, Metropolita Sawa, myśli, iż Eucharystia mogłaby być źródłem rozprzestrzeniania się wirusa, „są bluźniercze i urągają naszej dogmatyce, wierze naszych Ojców, którzy sprawowali Świętą Liturgię w najbardziej ekstremalnych warunkach – w łagrach, obozach, wśród chorych, w tym trędowatych. Święta Eucharystia jest Boskim ogniem, który spala wszystko. Tego właśnie boi się szatan”. Takie rozumienie Eucharystii przez Cerkiew jest niezmienne i wieczne, stanowi podwalinę i fundament naszej wiary i nie powinno podlegać dyskusji tak samo, jak realny i niepodważalny jest fakt Wcielenia Syna Bożego, Jego Krzyżowej Ofiary i Zmartwychwstania! Od ponad dwóch tysięcy lat, od momentu Mistycznej Wieczerzy Chrystusa z Apostołami aż po dziś dzień prawosławni chrześcijanie przyjmują Eucharystię w ten sam niezmienny sposób – spożywając wspólnie ten sam Chleb i pijąc z tego samego Kielicha, powtarzając słowa modlitwy św. Jana Chryzostoma: „Wierzę, że to jest przeczyste Ciało Twoje i to jest najczcigodniejsza Krew Twoja (…) na odpuszczenie grzechów i życie wieczne”. Na tym fakcie, według słów biskupa Baczskiego Irinieja (SPC) zawartych w książce-broszurce „Święte Pryczastije – Lek nieśmiertelności”, wydanej w ostatnim czasie nakładem stu tysięcy egzemplarzy opiera się jedność i wyjątkowość Cerkwi, która istnieje dzięki Eucharystii, a dokładniej – jako Eucharystia.
„Wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to był Chrystus” (1 Kor 10,3-4).
„Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4,4-6).
Wszystkie przytoczone cytaty sprowadzają się do tego samego – my, chrześcijanie, tworzymy jedno z naszym Zbawicielem i z sobą nawzajem wyłącznie dzięki temu, że spożywamy ten sam Chleb nieśmiertelności i życia wiecznego – Ciało Chrystusa.
Ten, kto dopuszcza do siebie zwątpienie w Eucharystię, pod znakiem zapytania stawia swoje chrześcijaństwo. Bardzo wyraziście mówił o tym podczas tegorocznych obchodów święta Supraskiej Ikony Bogurodzicy arcybiskup Jerzy (Pańkowski):
„Jeżeli w ogóle pojawił się w naszym umyśle problem czy wątpliwość odnosząca się do tego, czy można zaszkodzić sobie przyjmując Eucharystię, to musimy sobie bardzo uczciwie powiedzieć, że mamy problem z własnym chrześcijaństwem i wiarą, i to poważny. My, tak lekko czytając żywoty świętych, które praktycznie codziennie wybrzmiewają w ścianach monasterów, wsłuchując się w to, jak święci umierali, kiedy słyszymy, że ktoś przystąpiwszy do Eucharystii od razu umarł, mówimy: „Jaki to szczęśliwy człowiek, jak ja bym tak chciał…”. I nagle, gdy pojawia się odrobina – z punktu widzenia duchowego – irracjonalnego lęku (…), nagle wcale nie chcemy umierać po przyjęciu Eucharystii. Takie pytanie (pytanie o możliwość zarażenia się przez Eucharystię – red.) w ogóle nie powinno wybrzmieć w naszym życiu. W takim razie w ogólne nie rozumiemy modlitw do Priczastija, nie rozumiemy tego, co jest mówione w czasie Eucharystii: „Pryczaszczajetsa rab Bożyj… wo ostawlenije grechow i w żyzń wiecznuju”. Gdzie tu jest nawiązanie do doczesności? W żadnej z modlitw nie ma takiego nawiązania – żeby Eucharystia przynosiła rezultat dobrobytu tutaj na ziemi. To nie jest cel Eucharystii. Jeszcze jedna rzecz. Skoro Matka Boża miała taką wiarę, że nie dyskutowała z Bogiem, poddała się woli Bożej i nie znając męża i nie mając ojca dla swojego Dziecka urodziła Boga, to tym bardziej my, przyjmując do siebie Boga w Świętej Eucharystii musimy za wszelką cenę nie tylko wypędzać z siebie takie myśli, ale starać się ich do siebie nie dopuszczać. Bo za tym, i to trzeba pamiętać, przyjdą kolejne wątpliwości. Takie wątpliwości były obecne już w średniowieczu. Ludzie, którzy próbowali doszukiwać się materii w Eucharystii doprowadzili do takich wątpliwości, że starali się zrozumieć, jak to jest możliwe, w którym to momencie chleb staje się Ciałem. Tacy ludzie zawsze błądzili i kończyli tym, że w końcu przestawali przystępować do Eucharystii, bo nie potrafili znaleźć odpowiedzi na swoje pytania. Istotą bowiem w tym jest WIARA – sfera, obszar naszej duchowości, która jest tajemnicą”.
W dobie rozprzestrzeniania się koronawirusa i ogłoszonej pandemii mamy zatem okazję przyjrzenia się z bliska swojej wierze. I jedynym właściwym badaniem niech będzie zbadanie jakości tej wiary, nie zaś „jakości” i podatności na jakiegokolwiek wirusa samej Eucharystii. Pandemia, czy raczej strach wywołany przez nią spowodował, iż w nasze społeczeństwo, w naszą jedność z braćmi i siostrami w wierze, a także z hierarchami i kapłanami wkradła się niekiedy ostra rysa zwątpienia i strachu zasiewana przez świeckie media, osoby i instytucje całkowicie oderwane od Cerkwi.
Eucharystia jest źródłem życia i nieśmiertelności w czasach spokoju, a szczególnie w czasach pandemii. Wiara w eucharystyczną jedność z Chrystusem, w to, że dzięki Świętemu Priczastiju w realny sposób łączymy się z Chrystusem, Który wchodzi w nasze serce, w naszą krew, łączy się z naszym ciałem i duszą, uświęca je i żyje w nas, za każdym razem przyprowadza nas do Świętego Kielicha. Tak bowiem wierzymy i to wyznajemy i żadne zawieruchy, kataklizmy czy inne zagrożenia nie są w stanie podważyć świętości i życiodajności Boskiej Eucharystii. Co by się nie działo, Cerkiew nie zmienia swojego fundamentu, gdyż Cerkiew to Eucharystia, Cerkiew to Ciało i Krew Chrystusa (biskup Iriniej Baczskij). Z radością i wdzięcznością wsłuchujemy się w budujące słowa jego Eminencji Metropolity Sawy, który nieustannie zachęca wiernych, by „uświęcali swoje dusze i umysły w sakramencie Świętej Eucharystii, gdyż człowiek otrzymuje wtedy szczególną moc do pokonywania trudności życiowych. Gdy nosimy w swoim sercu Chrystusa, nawet gdybyśmy wypili truciznę, nie zaszkodzi nam (por. Mk 16,18).
Ilustrującym prawdziwość powyższych słów może być przykład pewnego duchownego, teologa i liturgisty ze Słowacji, który przez pomyłkę niedoświadczonego, posługującego po raz pierwszy w Ołtarzu starszego mężczyzny, zamiast wody (tiepłoty), wlał do Czaszy z winem podaną przez niego parafinę. Że coś jest nie tak, kapłan zorientował się tuż przed przyjęciem Świętych Darów i w tym momencie, jak sam relacjonował, na nic się zdała cala jego wiedza, wszystkie przeczytane książki i wieloletnia praktyka kapłańska. W jednej chwili jego wiara została wstrząśnięta aż do fundamentów. Co rozbić??? Wypić i umrzeć albo, w najlepszym wypadku, zostać kaleką z popalonymi wnętrznościami? Wziąć czaszę i wyjść z cerkwi, by wylać Pryczastije do rzeki? Co pomyślą ludzie? Jak się zachować? Całe szczęście, że tego dnia nie było pryczastnikow… Ten czas walki z myślami i strachem zdawał się wiecznością! Niespodziewanie przyszła jednak niebywała siła i pewność, że nic złego się nie stanie. Być może podobny stan odczuwali męczennicy tuż przed swoją śmiercią i dlatego z taką determinacją szli na tortury? Baciuszka pryczastiłsia, a po Liturgii upotrebił do końca całą Czaszę. Po godzinie, dwóch, sześciu, dwudziestu czterech wciąż żył, bez jakichkolwiek przykrych oznak zatrucia. Nie skorzystał z rady znajomego lekarza, by przezornie wypić choć pół litra wódki i nie miał żadnych nieprzyjemnych dolegliwości. Żyje do dziś i chwali Boga za to doświadczenie.
Jak uczy nas Metropolita Sawa – „Łącząc się z Chrysusem w Priczastii, nasza dusza nie pozostaje samotna, zaczyna żyć prawdziwym życiem z Bogiem i odnajduje siebie samą.” Dla wierzącego prawosławnego chrześcijanina nie może być innej alternatywy i innych myśli.
- EUCHARYSTIA LEKARSTWEM NIEŚMIERTELNOŚCI
U Boga jest ciągłe „teraz”. Doświadczamy tego za każdym razem gdy przekraczamy próg świątyni, a w szczególności, gdy bezpośrednio uczestniczymy w Boskiej Eucharystii. „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13,8), dlatego też każde słowo Zbawiciela jest wciąż tak samo aktualne i niepodważalne, nie poddające się wpływowi jakichkolwiek okoliczności. Dopuszczając wątpliwości, dopuszczamy się – jak podkreślają nasi hierarchowie – bluźnierstwa przeciw samemu Bogu (słowa metr. Sawy, abpa Abla).
„W regule modlitewnej przed Pryczastijem modlimy się, prosząc Boga o darowanie nam poprzez Eucharystię zdrowia duchowego i fizycznego:
„Niech Twoje Ciało Święte i Krew Czcigodna, Panie miłosierny, będą Chlebem życia wiecznego i uzdrowienia z różnych słabości i chorób” (kanon, pieśń pierwsza, troparion pierwszy).
„O Panie Jezu Chryste, Boże mój, niech Komunia nie będzie dla mnie osądzeniem Twoich czystych i życiodajnych Tajemnic, ani nie będę chorował duszą i ciałem…” (modlitwa pierwsza).
„Wierzę także, że to jest przeczyste Ciało Twoje i to jest najczcigodniejsza Krew Twoja. Błagam zatem Ciebie, zlituj się nade mną i odpuść mi moje grzechy dobrowolne i mimowolne(…) Panie, niech uczestnictwo w świętych Twych Tajemnicach nie będzie mi na sąd lub potępienie, lecz na uzdrowienie duszy i ciała (modlitwa przed Eucharystią).
Ciało i Krew naszego Zbawiciela są najpewniejszym i jedynym źródłem życia, nigdy śmierci: „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli ktoś będzie spożywał ten chleb, żyć będzie na wieki, a chleb, który Ja dam, jest Moim Ciałem, które Ja dam za życie świata” (J 6,51). Ofiara Krzyżowa i ofiara Eucharystyczna są tą samą ofiarą.
Również w wezwaniach kapłana po Eucharystii, jak też w modlitwach dziękczynnych przewija się ten sam motyw przewodni – zdrowia duszy i ciała:
„Dziękujemy Ci, Panie, Boże nasz, za komunię z Tajemnicami świętymi, czystymi, nieśmiertelnymi i niebieskimi, które nam obdarzyłeś jako miłość, za uświęcenie i uzdrowienie naszych dusz i ciał” (Liturgia św. Bazylego Wielkiego, dziękczynienie po Komunii Świętej).
„…Niech one (Tajemnice Święte) będą dla mnie uzdrowieniem duszy i ciała mego…” (modlitwa pierwsza).
„Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. (…) Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,55-58).
Eucharystia jest przedsmakiem pełni radości obiecanej przez Chrystusa (por. J 15,11, gdzie Chrystus ok