20210119_103515

Święto Chrztu Pańskiego

„W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i został przez Jana ochrzczony w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebiosa i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba rozległ się głos: «Tyś jest Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie»” (Mk 1,9-11).

„…Aby ta woda stała się darem uświęcającym, oczyszczeniem grzechów, uzdrowieniem dusz i ciał, pożyteczną we wszelkich potrzebach…” o to modliliśmy się w monasterze, ale i we wszystkich prawosławnych cerkwiach na świecie w wigilię i w dniu samego Święta Chrztu Pańskiego. Tradycyjnie po zakończeniu obrzędu Wielkiego Poświęcenia Wody nastąpiło okropienie wodą „kreszczeńską” wiernych, świątyni oraz wszystkich monasterskich budynków w środku i na zewnątrz, a także całego terenu monasteru z prośbą o Boże błogosławieństwo.

20210115_091538

Dzień pamięci św. Serafima

15 stycznia (stary styl) Cerkiew czci pamięć św. Serafima z Sarowa, który bez względu na porę roku i okoliczności wszystkich przychodzących do niego po duchową radę witał słowami: „Chrystus Zmartwychwstał, radości moja!” i odbarowywał gości unikalnym błogosławieństwem – sucharkami z ciemnego chleba. Po dziś dzień w Monasterze św. Trójcy w Diwiejewie (Rosja), gdzie spoczywają relikwie świętego, siostry rozdają pielgrzymom takie właśnie sucharki na pamiątkę i jako błogosławieństwo od świętego Starca. Również i w naszym monasterze kontynuujemy tę piękną tradycję i dwa razy do roku – w sierpniu i w styczniu, gdy wypada pamięć św. Serafima, oświęcamy chleby, z których później robimy sucharki.

20210107_143503

O Świętach Bożego Narodzenia i Bożej logice

Bóg przyszedł na świat, aby być blisko człowieka w jego niedolach i słabościach i, jak mówią święci ojcowie: „Stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się bogiem”.  Niegdyś odległy i niepojęty, teraz pragnie stać się zrozumiały i bliski. Daje nam Swoje Słowo, Swego Jednorodzonego Syna i nie zabiera Go z powrotem, mówi bowiem: „Jam jest z wami po wszystkie wieki”.

Być jak bóg, zabawić się w niego, wiedzieć, władać, kierować – taka pokusa istnieje w wielu ludziach. A oto w ciszy Wigilijnej Nocy słyszymy szokującą wieść o tym, że w Bożym sercu jest pragnienie bycia człowiekiem! „… i Słowo ciałem się stało…”

Przeżywanie Świąt Bożego Narodzenia może mieć wiele warstw. Tą najbardziej zewnętrzną jest karp i choinka. Bożonarodzeniowa atmosfera – poezja, prezenty, zwyczaje, intymny klimat w rodzinie – cała ta „ludzka” strona Świąt jest czymś, co nas łączy, ale wartości te są w zasadzie drugorzędne. Głębszą warstwą Świąt jest przebaczenie, pogodzenie się z innymi, duchowe wzruszenie, przeżycie bożonarodzeniowego nabożeństwa. Najgłębsza zaś jest wtedy, gdy następuje nasza własna wewnętrzna przemiana, pokajanije, dzięki któremu zaczynamy życie na nowo, razem z Chrystusem, Któremu jako żłóbek ofiarowujemy swe serce, żeby w nim spoczął już na zawsze; kiedy odtąd każdemu naszemu działaniu i naszej myśli towarzyszy poczucie, wręcz przekonanie, że Bóg jest tu i teraz, obok mnie, we Mnie – jak więc On by postąpił? Czy to, co robię, mówię, myślę jest Mu miłe? Czy nikogo tym nie zasmucę?…

Święty Grzegorz Teolog mówiąc o Bożym Narodzeniu, przestrzegał, byśmy nie świętowali z przepychem, lecz bogobojnie, z czcią i dostojeństwem godnym Tego, Kto jest naszym Panem i Zbawicielem. Oto, czym powinniśmy się rozkoszować w te dni – Słowem Bożym, nauką Chrystusa zawartą w Ewangelii.

Pomówmy więc o tajemnicach Bożego Narodzenia, aby to nasze duchowe spotkanie było miłe Bogu i każdego z nas do Niego jeszcze bardziej zbliżyło.

…W owych dniach władał na ziemi cezar August. Jego wyłączna władza nad całym ówczesnym światem, tak bowiem traktowano Imperium Rzymskie, była obrazem jedynej Bożej władzy nad światem materialnym i duchowym. Cezar nie miał żadnych rywali. Poddane mu były wszystkie narody. Nie miał nad sobą ani człowieka ani Boga. To jego posągom ludzie składali ofiary, a więc stworzeniu oddawali cześć należną Bogu. Było to najgorsze dno, do jakiego mógł stoczyć się człowiek noszący w sobie obraz Boży.

W te właśnie dni, dni pozornego zewnętrznego spokoju, ale wewnętrznej beznadziei, narodził się Jezus Chrystus, Zbawiciel ludzkości.

Dlaczego nie przyszedł na świat w rodzinie wszechwładnego cezara, aby od razu jednym dekretem wprowadzić nową wiarę, nie narażając siebie samego na cierpienie, poniżenie, cierniowy wieniec, krzyż i grób?

Dlaczego narodził się w nieznanym izraelskim narodzie, nieznanym mieście Betlejem i od nikomu nieznanej matki, Dziewicy Maryi?

Czy mądre było, iż Zbawiciel świata urodził się w takim poniżeniu, żył, cierpiał, umarł haniebną śmiercią na krzyżu… i dopiero pół wieku później wielkie Rzymskie Imperium usłyszało Jego imię?

Czyż nie łatwiej byłoby Mu odnieść zwycięstwo, gdyby narodził się w stolicy ówczesnego świata, w wielkim i sławnym Rzymie, na dworze cezara? Gwiazda ze wschodu rozbłysłaby wówczas nad złotymi kopułami cesarskiego pałacu, a śpiew aniołów, zamiast prostych pasterzy, usłyszeliby wszyscy wielmoże i w jednej chwili przyjęliby Dobrą Nowinę.

A gdyby swoje kazanie o dziewięciu błogosławieństwach, zamiast na górze, Chrystus wygłosił na słynnym Forum Romanum, czy nie zmiękczyłby serc dwumilionowej metropolii? I jeśliby ustawa za ustawą, dekret za dekretem wprowadzano by nową wiarę i Królestwo Boże na ziemi, a Chrystus zasiadł na tronie cezara Augusta – czy Jego misja nie miałaby wówczas lepszego powodzenia???

Cóż można rzec na to wszystko? Byłaby to jedna wielka głupota i bezsens. Niech Dobry Bóg wybaczy nam te słowa. Zrobiliśmy to jednak z dobrym zamiarem, aby nikomu z nas, kiedy będziemy rozmyślać o Bożym Narodzeniu, już nigdy więcej coś takiego nie przyszło do głowy.

Oto tajemnica: Bóg stworzył człowieka z wielkiej miłości, dając mu swobodę i oczekując posłuszeństwa. Dlaczego? Gdyż swoboda pozwalała człowiekowi korzystać ze wszystkich dobrodziejstw Raju, oprócz Drzewa Poznania, a posłuszeństwo było jakby kompasem tej swobody. Jednak pierwszy człowiek, Adam, źle wykorzystał daną mu wolność, nie posłuchał Boga, wybrał zło i wpadł w sidła szatana. Nieposłuszeństwo Adama jest kluczem do zrozumienia całej tragedii ludzkości, a jednocześnie kluczem do zrozumienia, dlaczego Chrystus nie narodził się w Rzymie jako syn cezara Augusta i dlaczego nie narzucił ludziom na siłę Swej zbawiennej nauki.

Zastanówmy się… Czy jest na świecie matka, która, gdy dziecko wyrwie się z jej objęć i spadnie w przepaść, by je ratować, ubiera się w szykowne stroje i każe budować sobie marmurowe schody?

Bóg mógł otoczyć drzewo w Raju płomienną zagrodą tak, by Adam i Ewa nigdy do niego nie podeszli. Lecz gdzie byłaby wówczas ich wolność? Podobnie mógł sprawić, by Zbawiciel przyszedł na świat w domu cezara i za pomocą dekretów wprowadził nową wiarę. Ale znowu nie mogłoby być mowy o ludzkiej swobodzie. Bóg mógł także wybrać jeszcze krótszą drogę i zamiast Swego Syna, posłać na ziemię całe wojsko anielskie, które natychmiast ogłosiłoby Jego wolę. Wtedy każdy w strachu padłby na kolana, oddał pokłon prawdziwemu Panu i Stwórcy i odrzucił mroczne bałwochwalstwo. Lecz i wówczas swoboda człowieka zostałaby pogwałcona.

Jezus Chrystus musiał więc w jasny sposób objawić to, o czym zbłąkany i pogrążony w mroku człowiek zapomniał, a mianowicie: ważność pokornego, synowskiego posłuszeństwa człowieka Bogu, ojcowską miłość Boga do człowieka, utraconą królewską swobodę człowieka i wreszcie wszechmocną siłę Bożą.

To, co zniszczył Adam, Chrystus naprawił. Rodząc się jako człowiek, pokazał nam swe synowskie, pełne pokory posłuszeństwo wobec woli Ojca. Ludzkie ciało dla Króla Nieba i ziemi było jeszcze bardziej poniżającą pieczarą, niż bydlęca pieczara w Betlejem. A czy istnieje coś bardziej urągającego królewskiej godności niż narodziny w nieznanym narodzie, od nikomu nieznanej matki?

Chrystus – Nowy Adam – miał wyleczyć starego Adama z dumy i grzechu. Jedynym lekarstwem na to były pokora i posłuszeństwo. W nich zawiera się odpowiedź na wszystkie dotychczasowe pytania. Dlatego też Mesjasz pojawił się nie w dumnym Rzymie, a w ubogim Betlejem, nie na pysznym dworze Augusta, lecz w pokornym rodzie Dawida, nie w cesarskich komnatach, a w stajni, otoczony zwierzętami.

Ojcowską miłość Boga do człowieka Chrystus objawił poprzez to, że cierpiał z ludźmi i za ludzi. Królewską swobodę i wolność przypieczętował cierpliwym znoszeniem postu i wszelkich życiowych trudności oraz cudami, które potwierdziły Jego pełną władzę nad duchową i materialną przyrodą.

Wszechmoc Boża objawiła się zaś w zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią – w Jego pełnym chwały Zmartwychwstaniu. Jeśliby Zbawiciel narodził się w Rzymie, któż uwierzyłby wówczas w Jego post, cuda i powstanie z martwych? Czy nie powiedziano by zaraz, iż jest to sprawa nadwornej agitacji?

Na koniec trzeba jednak powiedzieć, że pokora Syna Bożego miała swoją granicę. Był nią grzech. Dwór Augusta, jak też cały ówczesny świat, tonął w grzechu, a przecież Jedyny Czysty Zbawiciel nie mógł przyjść na ziemię przez tak wielką duchową, moralną i cielesną nieczystość. Mógł narodzić się tylko w czystości i niewinności, tam, gdzie nie było grzechu…

Widzimy więc, jak wielka mądrość przyświeca każdemu Bożemu działaniu. Nasz Pan nie jest jak mag czy czarodziej, lecz działa jak Budowniczy Zbawienia. Buduje wolno, ale na twardym fundamencie. Cierpi tysiące czasowych porażek, by na końcu osiągnąć wieczne zwycięstwo.

Rodzi się wśród pasterzy, by podkreślić pokojowy charakter Swojego służenia ludziom. Jak pasterz kocha i troszczy się o swoje owce, tak Chrystus kocha i troszczy się o ludzi. I jak dobry pasterz niepokoi się o jedną zbłąkaną owieczkę bardziej niż o resztę stada, tak też i Chrystus bardziej troszczy się o grzeszników niż o sprawiedliwych, to jest bardziej o ludzi niż o anioły.

Drodzy Bracia i Siostry, widzimy zatem, iż każde zdarzenie z życia naszego Zbawiciela wyraża sobą całą Ewangelię. Nawet to, kiedy jako Dzieciątko leżał w ubogiej stajence, i mimo że nie umiał jeszcze mówić, już samym sposobem, miejscem wszystkimi innymi okolicznościami Swoich Narodzin opowiedział ludzkości całą Ewangelię! Spójrzcie na ikonę Bożego Narodzenia! Tak bogatej symboliki nie zawiera żaden świecki obraz.

Boże Królestwo jest nie z tego świata, podobnie jak sposoby, którymi działa Bóg. Nie są to siła miecza i królewskie dekrety, lecz łagodność, dobroć i miłosierdzie. Całe życie Chrystusa jest potwierdzeniem i wypełnieniem wszystkich Jego słów. Życie i słowa stanowią Jego naukę, Jego zbawienną Ewangelię.

Jakże mądre, wielkie i wspaniałe jest wszystko, co wiązało się z przyjściem Boga na świat! Tak mądre, że ludzki język nie jest w stanie w pełni tego wyrazić!

Pokłońmy się zatem Bożej Mądrości i z radością w sercu oddajmy chwałę Ojcu,  Synowi i Świętemu Duchowi, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amiń.

Siostry z Turkowic (w oparciu o homilie św. Mikołaja Serbskiego)

20201014_090004

Święto Opieki Matki Bożej

Tegoroczny prazdnik Pokrowa przywitał nas srebrną rosą i pięknym październikowym słońcem. W modlitewnej atmosferze, z udziałem czterech kapłanów i diakona oraz kilkudziesięciu pielgrzymów przybyłych z Białegostoku, Warszawy i z naszej diecezji wszyscy zanosiliśmy do Bogurodzicy swoje gorące prośby i podziękowania, wychwalając Jej miłość i matczyną opiekę nad nami.

Pokrow Turkowice

Zaproszenie na święto Opieki Matki Bożej

Serdecznie zapraszamy czcigodne duchowieństwo i wszystkich wiernych naszej cerkwi na wspólną modlitwę z okazji święta Opieki Matki Bożej – Pokrowa, pod którego wezwaniem jest nasz monaster i jego główna świątynia.

Uroczystości rozpoczną się 13 października wsienoszcznym bdienijem o godz. 17:00. Po kolacji zostanie odsłużony akatyst do Bogurodzicy. W dniu święta o godz. 8:00 odbędzie się małe poświęcenie wody, a świąteczna Boska Liturgia zacznie się o godzinie 10:00. Świąteczne uroczystości zakończy procesja z molebnem dziękczynnym za wszystkich dotychczasowych ofiarodawców, dzięki którym rozbudowa monasteru z dnia na dzień postępuje.

Podczas nabożeństw będzie można usłyszeć niespotykany nigdzie w Polsce śpiew bizantyjski w wykonaniu monasterskiego chóru, a także pokłonić się relikwiom świętych oraz cudownym ikonom Matki Bożej – Turkowickiej, Trójrekiej, Iwierskiej i mirotoczywej Siemistrelnoj Ikonie Bogurodzicy.

Po zakończeniu uroczystości serdecznie zapraszamy wszystkich pielgrzymów na świąteczny obiad. Przy okazji można będzie zobaczyć na żywo aktualny stan rozbudowy monasteru.

Gorąco zapraszamy na wspólną modlitwę i wychwalanie Bogurodzicy!

13 października (wtorek)

godz. 17:00 – Wsienoszcznoje bdienije

ok. godz. 21:00 (po kolacji) – Akatyst Pokrowu Bożijej Matiery

14 października (środa)

godz. 8:00 – Małe poświecenie wody

godz. 10:00 – Świąteczna Boska Liturgia i procesja z molebnem

*** W sprawie noclegu prosimy o kontakt – 519-803-932

usp. (1)

Zaśnięcie Najświętszej Bogurodzicy

Schyłek lata…Coraz chłodniejsze, otulone mglistym szalem poranki, krótsze, pachnące palonym kartofliskiem dni, coraz bardziej powściągliwe promienie słońca i rozżarzone pomarańczem popołudniowe niebo… To znak, że lato powoli zasypia, ustępując miejsca nadchodzącej jesieni… I na tym tle wyjątkowe wydarzenie w roku liturgicznym naszej cerkwi…

Uspienije… To przepiękne święto ku czci Bogurodzicy, poprzedzone dwutygodniowym, srogim postem, jest ostatnim z rzędu Dwunastu Wielkich Świąt, jakie odchodzimy w naszej Cerkwi, by okazać naszą miłość i wdzięczność Matce Bożej, która jest i naszą Matką.

Chcących dowiedzieć się nieco więcej o genezie tego święta, o związanych z nim zwyczajach (święceniu ziół i warzyw, Czynie o Panagii) odsyłamy do książki „Nasza wiara od kuchni” (dostępna w naszym sklepie internetowym). To barwna opowieść o duchowym bogactwie Prawosławia i kwestiach ważnych dla każdego prawosławnego chrześcijanina (m.in. postach, świętach, tradycjach i zwyczajach, postnych przepisach i wielu innych).

20200715_131350

Święto Turkowickiej Ikony Bogurodzicy

14-15 lipca br. w dniu święta Złożenia szaty Przenajświętszej Bogurodzicy w konstantynopolitańskiej Blachernie miały miejsce uroczystości święta Turkowickiej Hodegetrii w monasterze Opieki Matki Bożej w Turkowicach.

Jeszcze w 1999 roku, gdy Prawosławna Diecezja Lubelsko-Chełmska uzyskała niewielką działkę w Turkowicach, na której wzniesiono pamiątkowy krzyż, zdawałoby się, że to już wszystko, co można zrobić ku pamięci tego miejsca. Rokroczne uroczystości w Hrubieszowie, a następnie modlitwy przy turkowickim krzyżu były ogromnym sukcesem upamiętnienia tradycji pielgrzymowania do duchowego serca Chełmszczyzny. Jednak w planach Bożych życie tego miejsca, jego historyczna spuścizna oraz współczesne oddziaływanie, przyjęło nowy i Mądrością Bożą zaplanowany charakter. Na przestrzeni ponad dwudziestu lat trwa proces odradzania znaczenia turkowickiego monasteru, czego kolejnym etapem były tegoroczne świąteczne uroczystości.

W wigilię święta docierały do Turkowic pierwsze grupy pielgrzymów m.in. z Hajnówki, Bielska Podlaskiego i Warszawy. Monasterski plac stopniowo zapełniał się wiernymi, którzy ufni tradycji pokoleń przybyli, aby prosić Bogurodzicę o wsparcie i duchowe pocieszenie. Na uroczystość przybyli także wierni z niemal każdej parafii Diecezji Lubelsko-Chełmskiej.

Całonocnemu Czuwaniu przewodniczył arcybiskup lubelski-chełmski Abel, któremu asystowali: arcybiskup przemyski i gorlicki Paisjusz oraz biskup supraski Andrzej.

Następnym punktem święta był akatyst przed Turkowicką Ikoną Bogurodzicy, który sprawował biskup Andrzej. W kazaniu hierarcha zwrócił uwagę na historię położenia szat Bogurodzicy w Blachernie oraz szczególne charyzmaty, które posiadała Rodzicielka Słowa. „Swoje indywidualne charyzmaty, będące Bożym darem, Przenajświętsza wykorzystała dla stworzenia drogi Boga do człowieka. Każdy z nas winien pielęgnować i czynić użytek ze swoich charyzmatów, które są źródłem cnót i dobra dla Cerkwi oraz bliźnich” – zaznaczył władyka.

Wtorkowy cykl nabożeństw zwieńczyła panachida, podczas której wzniesiono modlitwy za spokój dusz przełożonych oraz sióstr monasteru. Modlitewną uwagę skoncentrowano na  duchownych i bogobojnych mieszkańcach chełmskiej ziemi, którzy w dobie prześladowań XX wieku stali się opoką wiary dla przyszłych pokoleń.

Świąteczny poranek rozpoczęła św. Liturgia, którą celebrował kapelan monasteru ks. Paweł Janiel z Hrubieszowa. Bezpośrednio po Liturgii miało miejsce Małe Poświęcenie Wody. W trakcie porannego nabożeństwa śpiewał chór sióstr turkowickiego monasteru.

Główną św. Liturgię celebrowali przybyli arcybiskupi Abel i Paisjusz oraz biskup Andrzej. W uroczystościach licznie reprezentowane było duchowieństwo oraz wierni przybyli z całej Polski. W tym roku z powodu ograniczeń w ruchu granicznym, na uroczystości nie przybyli pielgrzymi z Ukrainy.

Podczas małego wejścia, w imieniu Soboru Biskupów PAKP arcybiskup Abel podniósł ks. Pawła Janiela do godności protoijereja.

W czasie wieczornego nabożeństwa oraz głównej św. Liturgii śpiewał męski zespół muzyki cerkiewnej Katapetasma pod kierunkiem Łukasza Hajduczeni. Artyści wykonali hymny oraz pieśni liturgiczne, których źródłem opracowań była spuścizna melodyczna regionu. Znalazło to szerokie uznanie wśród uczestników tegorocznych uroczystości.

Po ewangelicznym czytaniu ze słowem do wiernych zwrócił się arcybiskup Paisjusz. Władyka uwypuklił duchowe przesłanie czytanej Ewangelii o wizycie Zbawiciela w domu Marty i Marii oraz zwrócił uwagę na martyrologię ziemi chełmskiej i podlaskiej. Hierarcha apelował o żywe przekazywanie tajemnicy wiary – w szczególności – dzieciom i młodzieży. „To na nas spoczywa obowiązek duchowego zasiewu ziarna Prawdy w umysłach młodych ludzi. Za ten misyjny trud razem odpowiadamy przed Bogiem. To co dzisiaj zasiejemy, w przyszłości zbierzemy. Niech Bogurodzica nam pomaga!” – apelował władyka.

W swej homilii arcybiskup Paisjusz zwrócił uwagę na szczególny fakt tegorocznych uroczystości. Nad ranem siostry monasteru zauważyły wydzielanie mira z ikony Bogurodzicy „Z siedmioma strzałami” (Siemistrielnaja). Ikonę podarował w 2018 roku przebywający w monasterze metropolita doniecki i mariupolski Hilarion, którego przodkowie urodzili się we wsi Grodysławice, nieopodal Tomaszowa Lubelskiego. „Łzy Bogurodzicy to płacz nad nami i za nas. Ten cud wzywa nas do głębszej wiary i miłości do Cerkwi” – mówił władyka.

Ikona Bogurodzicy „Z siedmioma strzałami” związana jest m.in. z cudownym ustaniem epidemii. W 1830 roku w Wołogdzie i okolicach wybuchła cholera, która zbierała śmiertelne żniwo wśród lokalnej społeczności. Mieszkańcy zaczęli szukać pomocy u Bogurodzicy. Wzięli ikonę Matki Bożej „Z siedmioma strzałami” oraz jeszcze jedną ikonę Przenajświętszej i w uroczystej proces udali się wokół miasta. Po usilnej modlitwie zaraza ustała. Ikona Bogurodzicy „Z siedmioma strzałami” napisana była na płótnie naklejonym na desce. Po rewolucji bolszewickiej w 1917 roku jej dalsze losy nie są znane.

Po Liturgii miał miejsce podniosły i epokowy akt w historii turkowickiego monasteru. W trakcie świątecznej procesji dokonano poświęcenia krzyża, który zwieńczył kopułę nowobudowanej świątyni św. wyznawczyni Paraskiewy (Matijeszyny). Wyjątkowy ceremoniał wzniesienia krzyża poprzedziła żarliwa modlitwa za wszystkich dotychczasowych darczyńców monasteru. Karteczki z zapisanymi imionami zostały umiejscowione w kuli pod krzyżem. „Będą na wieki świadczyły o ofierze wiernych oraz ich głębokiej trosce o to święte miejsce” – podkreślały siostry monasteru.

Po ucałowaniu nowo oświęconego krzyża dokonano jego usytuowania na kopule. Akt ten odbywał się przy śpiewie paraliturgicznej pieśni o Turkowicach: „Wołyń Poczajiwom sływe…”, którego autorem był ks. Dymytr Pawełko. Pomnik duchownego – proboszcza parafii prawosławnej w Nabrożu i wspaniałego poety, znajduje się naprzeciw głównego wejścia do monasterskiej świątyni.

Zwieńczeniem uroczystości były słowa podziękowań, które w pierwszej kolejności wygłosił arcybiskup Abel. Władyka wyraził wdzięczność hierarchom, duchowieństwu oraz przybyłym pielgrzymom. „Nikt nawet nie marzył o tym, że w tym miejscu znów będziemy przeżywać tak znamienne uroczystości. Dzisiejszy dzień to pochylenie naszych głów przed Bożymi planami. Po tylu latach uśpienia turkowickiego monasteru, znów przybywamy tutaj po duchowe pokrzepienie. Nikt do pustego źródła, z zamiarem czerpania wody – nie idzie. My przyszliśmy do Życiodajnego Źródła, by tu czerpać i aby uwierzyć, że Bóg jest z nami!” – podkreślił hierarcha.

Następnie z dziękczynnym słowem zwrócił się arcybiskup Paisjusz. Władyka podkreślił ofiarną działalność ordynariusza Diecezji Lubelsko-Chełmskiej, który już ponad trzydzieści lat dynamicznie odbudowuje utracone dziedzictwo historii.

Po świątecznych uroczystościach miała miejsce agapa, którą przygotowały siostry monasteru.

W bezpośrednich przygotowaniach do święta udział wzięli młodzi ludzie z Bractwa Młodzieży Prawosławnej. Od samego początku odradzania tradycji turkowickiego monasteru młodzież aktywnie uczestniczy we wszelkich pracach porządkowych. Jest to swoista ofiara czasu, dobrych chęci, a przede wszystkim rozumienia wagi tego miejsca dla współczesnego młodego człowieka.

Turkowice to wielki plac budowy. Powstaje nowa świątynia poświęcona turkowickiej mniszce św. Paraskiewie oraz nowy monasterski korpus. Przed siostrami jeszcze zagospodarowanie terenu oraz wiele innych trosk dotyczących tego, aby Turkowice były stałym punktem na szlaku pątniczym pielgrzymów z całego świata. Współcześnie każdy może wnieść swój wkład w odrodzenia tego miejsca. Siostry proszą o każde możliwe wsparcie – duchowe i finansowe. Więcej informacji na temat pomocy oraz aktualnych monasterskich przedsięwzięciach można znaleźć na stronie internetowej: monasterturkowice.pl.

Ofiar na rzecz turkowickiego monasteru można dokonywać na konto: PKO S.A. 90 1240 2829 1111 0010 2240 1819 (Monaster Opieki Matki Bożej, 22-546 Turkowice 133).

Retransmisję św. Liturgii w dniu turkowickiego święta będzie można obejrzeć na VOD TVP.

ks. Jarosław Szczur

20200707_102908

Narodzenie Św. Jana Chrzciciela

W dniu święta Narodzenia św. Jana Chrzciciela, według naszej prawosławnej tradycji,  święciłyśmy zioła i pierwsze warzywa. Szerzej o różnych tradycjach i obrzędach związanych z kalendarzem liturgicznym naszej Cerkwi przeczytacie w książce „Nasza wiara od kuchni”, którą znajdziecie w sklepiku na naszej stronie internetowej. Serdecznie polecamy!
S Prazdnikom!

20200614_075542

Świętych Męczenników Chełmskich i Podlaskich

Żyjemy tu, gdzie żyli oni, chodzimy ich ścieżkami, modlimy się ich słowami, a wciąż tak mało o nich wiemy… Święci MĘCZENNICY CHEŁMSCY I PODLASCY, módlcie się za nas i wzmacniajcie nas w świętym Prawosławiu! S Prazdnikom triumfu wiary naszych przodków, ich męstwa, mądrości, wierności i oddania Cerkwi!

Do grona świętych Męczenników Chełmskich i Podlaskich decyzją Soboru Biskupów naszej cerkwi wiosną tego roku został włączony rodzony dziadek naszej Matuszki Ihumenii (tato jej św. p. mamy Niny) – św. MICHAŁ ANTONIUK, zamordowany w 1946 roku we wsi Zanie na Podlasiu. Tym samym zyskałyśmy kolejnego bliskiego Orędownika przed Bogiem za nas i nasz monaster. To dla nas wielka radość i zaszczyt mieć Matuszkę, która jest wnuczką świętego!

Święty Męczenniku Michale, módl się za nas do Boga!